Dlaczego Polacy leczą zaćmę w Czechach

Jeszcze kilka lat temu leczenie za granicą kojarzyło się Polakom z ogromnymi wydatkami i generalnie widziane było jako przywilej dla bogatych. Dzięki wprowadzonej w 2013 roku dyrektywie transgranicznej sytuacja Polski na europejskiej arenie medycznej wzrosła jednak znacząco – leczenie za granicą nie jest już przywilejem, a wręcz coraz częstszym wyborem wielu osób.

Największą popularnością wśród pacjentów cieszą się zabiegi okulistyczne, w tym operacje usunięcia zaćmy i jaskry, leczenie stomatologiczne oraz zabiegi ortopedyczne. Dyrektywa Transgraniczna ułatwiła Polakom dostęp do leczenia najczęściej występujących problemów medycznych bez konieczności oczekiwania w długich kolejkach, które w przypadku zaćmy mogą sięgać od kilku miesięcy do nawet kilku lat. To jednak tylko jeden z powodów, dla których Polacy decydują się na skorzystanie z leczenia zaćmy w Czechach.

Dyrektywa Transgraniczna – zagrożenie dla NFZ?

Leczenie za granicą na koszt NFZ jest możliwe dzięki temu, że Polska jest państwem członkowskim Unii Europejskiej i jako jej pełnoprawni obywatele, Polacy mogą korzystać z leczenia za granicą w wielu sytuacjach wymagających interwencji medycznej (na przykład podczas podróży) oraz w ramach korzystania z tzw. świadczeń gwarantowanych. Aby móc skorzystać z usług medycznych u specjalistów za granicą, konieczne jest oczywiście posiadanie ważnego skierowania wystawionego przez lekarza współpracującego z Narodowym Funduszem Zdrowia lub lekarza pierwszej opieki zdrowotnej za granicą w momencie, gdy zachodzi taka potrzeba. W Polsce dyrektywa transgraniczna obowiązuje już od 2013 roku i rokrocznie przyciąga uwagę coraz większej ilości polskich pacjentów. Co na to NFZ?

Według informacji podawanych przez NFZ, w latach 2015 -2016 złożonych zostało ponad 15 tysięcy wniosków o zwrot kosztów leczenia w ramach dyrektywy transgranicznej, z których ponad 90 procent dotyczyło zabiegów usunięcia zaćmy. Trzeba przyznać, że liczby te mogą wydawać się z perspektywy osoby postronnej naprawdę wysokie. Jak się jednak okazuje, wystarczy wziąć pod lupę informację o ilości pacjentów chorujących i leczących się na zaćmę w Polsce by przekonać się, że leczenie w ramach dyrektywy transgranicznej nie jest dla NFZ żadnym zagrożeniem – liczba pacjentów korzystających z leczenia zagranicznego to zaledwie 5% wszystkich pacjentów oczekujących na zabieg usunięcia zaćmy w Polsce i zaledwie 3% zabiegów wykonywanych w ciągu roku na terenie kraju.

Koszty leczenia za granicą – kto za to zapłaci?

Choć NFZ jest zobowiązany do refundowania określonych zabiegów wykonywanych na terenie Unii Europejskiej, w większości przypadków pacjenci muszą zapłacić za leczenie z własnej kieszeni i następnie, z odpowiednimi dokumentami, ubiegać się o zwrot kosztów. Są jednak ośrodki, takie jak OneDayClinic działająca na terenie Ostravy, które proponują swoim pacjentom możliwość skorzystania z usług medycznych za darmo, gwarantując zajęcie się uzyskaniem refundacji poniesionych kosztów przez personel ośrodka. To opcja korzystna szczególnie dla tych pacjentów, którzy ze względów finansowych nie mogą sobie pozwolić na leczenie prywatne i nie są tym samym w stanie odłożyć wystarczających środków finansowych do pokrycia kosztów zabiegu usunięcia zaćmy samodzielnie.

Leczenie zaćmy

Leczenie zaćmy obecnie jest szybsze i łatwiejsze dzięki możliwości leczenia w Czechach.

Dlaczego Polacy leczą zaćmę w Czechach?

Wspomniane wcześniej kwestie kosztów leczenia za granicą oraz znacznie skróconego czasu oczekiwania do specjalistów to już dość dobre powody na wyjazd w celach leczenia. Jak się jednak okazuje, najczęściej podawanym przez Polaków powodem dla leczenia się za granicą jest fakt, że w Polsce dostęp do zabiegów usunięcia zaćmy jest przez NFZ ograniczany.

W jaki sposób? Aby zmniejszyć kolejki do zabiegów, wielu pacjentów jest zmuszanych do oczekiwania na zabieg usunięcia zaćmy do czasu, gdy choroba zmniejszy możliwość widzenia pacjenta o co najmniej 60%. To strasznie dużo, biorąc pod uwagę fakt, że zaćma znacząco utrudnia życie nawet w lżejszych przypadkach a nieleczona może doprowadzić do całkowitej ślepoty. Do czeskich klinik trafiają często bardzo zaawansowane przypadki wymagające natychmiastowego leczenia. W Polsce pacjenci ci musieliby czekać w niekończących się kolejkach. Nic dziwnego, że preferują oddalone o kilka godzin jazdy kliniki na terenie Czech.