Jak zapobiegać stresowi?

Stres wcale nie pojawił się dopiero w naszych zwariowanych czasach, choć stał się niemal ich symbolem. Nawet jeśli trudno w to uwierzyć, towarzyszył człowiekowi od zawsze. Wyobraź sobie swojego praprzodka, na którego drodze pojawił się tygrys. Co się wtedy działo? Na pewno człowiekowi serce biło szybciej i mocniej niż zwykle, oddech stawał się krótki i płytki. Napinały się jego mięśnie, rozszerzały źrenice, wyostrzał słuch. Była to typowa reakcja stresowa w sytuacji zagrożenia. Ludzki organizm mobilizował siły, przygotowując się do walki lub do… ucieczki. Wszystko po to, by ocalić życie.

Dziś co prawda nie stajemy oko w oko z tygrysem, ale często znajdujemy się w sytuacjach, które nasz mózg ocenia jako zagrożenie dla organizmu. Choćby sprzeczka z szefem czy sąsiadem, po której masz poczucie, że spotkała Cię niesprawiedliwość albo że zostałaś obrażona. To powoduje wzrost poziomu adrenaliny (hormonu stresu) we krwi, co organizm odbiera jako atak i mobilizuje wszystkie siły do jego odparcia. Informacja o zagrożeniu błyskawicznie dociera do wszystkich narządów. Rozszerzają się naczynia wieńcowe, a to sprawia, że serce zaczyna mocniej bić, wzrasta też ciśnienie krwi. Do akcji przystosowują się narządy słuchu i wzroku, by zapewnić większą spostrzegawczość i szybszą reakcję na niebezpieczeństwo. Organizm zachowuje się tak samo jak tysiące lat temu…

Początek problemów

W zamierzchłych czasach reakcje stresowe organizmu dawały człowiekowi szansę na przeżycie. Dziś mogą kryć w sobie niebezpieczeństwo. Bo choć nasze ciało w momentach zagrożenia reaguje identycznie jak naszego przodka przy spotkaniu z tygrysem, to jest jednak mała, ale istotna różnica. W dzisiejszym świecie taka reakcja stresowa organizmu najczęściej pozostaje nie rozładowana. Nie staniemy przecież do walki wręcz z szefem czy sąsiadem. Nie zaczniemy też uciekać co tchu. Będziemy starać się za wszelką cenę zachować spokój, choć wewnątrz wszystko będzie się w nas gotowało. Stres więc pozostanie. Ale jeszcze częściej narażeni jesteśmy na inny rodzaj stresu. Ciągły, ukryty. Rodzą go przede wszystkim sytuacje, którym nie potrafimy sprostać, z których nie widzimy wyjścia. Również konflikty rodzinne, choroba bliskich, utrata pracy albo nadmiar obowiązków. A kiedy nie ma możliwości przezwyciężenia stresu (w walce) ani wyjścia z niego (przez ucieczkę), nasze ciało za pomocą hormonów utrzymuje przez cały czas stan podwyższonej gotowości. Jeśli taka nierozładowana reakcja stresowa trwa długo, dochodzi do zakłócenia wielu procecesów zachodzących w organizmie. To zaś często jest początkiem kłopotów zdrowotnych, a nawet bardzo poważnych chorób.

Słabnie odporność

Substancje chemiczne, które są wytwarzane w sytuacjach stresowych, osłabiają białe krwinki (komórki układu odpornościowego), odpowiedzialne za wykrywanie i zwalczanie drobnoustrojów chorobotwórczych. Gdy stres trwa długo, ilość białych krwinek maleje. Niektóre z nich zostają uszkodzone, nie mogą więc skutecznie walczyć z różnymi zagrożeniami dla organizmu. Amerykańscy naukowcy twierdzą, że utrzymujące się miesiącami nadmierne napięcie nie tylko zmniejsza sprawność układu odpornościowego, ale również tłumi jego czujność i przyspiesza starzenie się. W rezultacie nawet u młodych osób mogą pojawić się problemy zdrowotne, charakterystyczne dla starszych ludzi.

Wzrasta ryzyko raka

Osłabiona odporność kojarzy się nam przede wszystkim ze skłonnością do przeziębień i innych infekcji. Jednak niesprawność układu odpornościowego może być przyczyną o wiele poważniejszych problemów ze zdrowiem. Zadaniem tego układu jest bowiem nie tylko obrona nas przed drobnoustrojami wywołującymi choroby. Jest nim także niszczenie nieprawidłowych, zmutowanych komórek. Powstają one w organizmie niemal każdego dnia. Może się z nich rozwinąć nowotwór złośliwy. Dziś już wiadomo, że aby do tego doszło, musi najpierw nastąpić załamanie funkcji obronnych układu odpornościowego. A przyczyną tego załamania bardzo często jest właśnie długotrwały stres. Już w XVIII wieku niektórzy lekarze wskazywali na jego związek, np. z rakiem piersi. Również dzisiaj onkolodzy wymieniają stres jako jeden z czynników ryzyka tego nowotworu złośliwego, a także innych, np. raka żołądka.

Pojawiają się problemy ze snem

Długotrwały stres jest, zdaniem lekarzy, jedną z najczęstszych przyczyn tzw. bezsenności pierwotnej, czyli nie związanej z żadną chorobą wewnętrzną. Mogą pojawiać się trudności z zasypianiem, częste budzenie się w nocy. Jedno i drugie prowadzi do niedoboru snu. A to dodatkowo osłabia układ odpornościowy, pogarsza jego funkcjonowanie. Stwierdzono też, że niedosypianie powoduje zmniejszenie produkcji melatoniny, która nie tylko poprawia jakość snu, ale jest również silnym przeciwutleniaczem. Gdy jej brakuje, w organizmie wzrasta poziom białka (interleukiny 6) stymulującego rozwój procesów zapalnych w tkankach. Co więcej, podwyższone stężenie tego białka utrzymuje się jeszcze kilka lat po ustaniu stresu. Według naukowców proces ten może zwiększać ryzyko chorób serca.

Cierpi serce

Istnieją niepodważalne dowody, że długotrwały stres ma fatalny wpływ na cały układ sercowo-naczyniowy. Badania przeprowadzone w 52 krajach (także w Polsce) pokazują, iż nadmierne obciążenia emocjonalne i psychiczne bardzo zwiększają ryzyko wystąpienia zawału serca. I to na kilka sposobów. Po pierwsze, stres zwiększa stężenie cholesterolu we krwi, także tego złego (LDL). A jeśli LDL jest za dużo, zaczyna odkładać się on w naczyniach krwionośnych, utrudniając przepływ przez nie krwi. Po drugie, podwyższa ciśnienie tętnicze. A nadciśnienie to prosta droga do przedwczesnego rozwoju miażdżycy tętnic wieńcowych. Dzieje się tak dlatego, że krew płynąca pod dużym ciśnieniem uszkadza śródbłonek wyściełający ściany tych naczyń. Wówczas o wiele szybciej i łatwiej odkładają się w nich złogi cholesterolu, tworząc blaszki miażdżycowe. Prowadzi to do zwężenia tętnic i w rezultacie do choroby niedokrwiennej (wieńcowej) serca, która grozi zawałem mięśnia sercowego. Po trzecie, długo utrzymujący się stres może być przyczyną tworzenia się stanów zapalnych w organizmie. Rozwijają się one również w tętnicach, co sprzyja powstawaniu w nich zmian miażdżycowych i w konsekwencji niedokrwieniu serca. I po czwarte, stres bardzo często prowadzi do nadwagi. U wielu osób żyjących w ciągłym napięciu znajdujący się w mózgu ośrodek głodu i sytości przestaje dobrze funkcjonować. Powoduje to nadmierny wzrost apetytu. Co gorsza, „stresowy” tłuszcz odkłada się najczęściej w okolicy talii (tzw. otyłość brzuszna). A jest to najgroźniejszy dla układu krążenia i serca typ otyłości.

Pogarsza się trawienie

Wszystkie emocje (przyjemne i nieprzyjemne) wpływają na pracę ośrodkowego układu nerwowego, który uczestniczy w zachodzących w organizmie procesach, także procesie trawienia. Dlatego stres może być przyczyną np. biegunek lub zaparć. Ale też poważniejszych chorób układu trawiennego, m.in. wrzodów żołądka. W jego ścianie znajdują się bowiem zakończenia nerwów błędnych, biorących udział w wytwarzaniu soków żołądkowych, m.in. kwasu solnego. Stres może zwiększać jego produkcję. Jeśli takie sytuacje często się powtarzają lub trwają długo (np. 2–3 lata), może doprowadzić do rozwoju choroby wrzodowej, gdyż nadmiar kwasu solnego uszkadza błonę śluzową żołądka.

Stresowanie się

Zaczynają się kłopoty z kręgosłupem

Długotrwały stres bywa też przyczyną dolegliwości kręgosłupa. Powoduje bowiem nadmierne bolesne napięcie mięśni, zwłaszcza grzbietu. Jeśli stan taki trwa długo, może nawet dojść do powstania wadliwej postawy, skrzywienia kręgosłupa i w rezultacie do uszkodzenia kręgów i tarcz międzykręgowych.

Nie daj się stresowi
Stresu nie da się zupełnie wyeliminować z naszego życia. Ale trzeba z nim walczyć. Tym bardziej że nasz układ nerwowy często ostrzega, iż grozi mu przeciążenie. Zastanów się, czy od jakiegoś czasu:

  • jesteś wciąż spięta, byle głupstwo wytrąca Cię z równowagi;
  • nawet w wolnym czasie nie potrafisz usiedzieć bez zajęcia;
  • nagle zaczęło Cię denerwować słuchanie innych;
  • zamknęłaś się w sobie, nie możesz zdobyć się na porozmawianie z kimś o swoich problemach.

Jeśli odpowiedziałaś twierdząco na trzy pytania, oznacza to, że powinnaś zacząć się oszczędzać i podjąć ze stresem konstruktywną walkę .

Co się dzieje z nami w stresie

Pierwsze reakcje organizmu nie są niczym złym.  Ale jeśli trwają za długo, zaczynają nam szkodzić.

  • Rozszerzają się płuca, przyspiesza oddech przy długotrwałym stresie:  rośnie ryzyko infekcji dróg oddechowych
  • Gruczoły dokrewne produkują hormony stresu przy długotrwałym stresie: kortyzol i inne hormony powodują odkładanie się tkanki tłuszczowej; kortyzol zwiększa produkcję glukozy w wątrobie, co może prowadzić do cukrzycy
  • Enzymy trawienne wydzielają się wolniej przy długotrwałym stresie:  pojawiają się kłopoty z trawieniem, mogą powstawać wrzody żołądka
  • Zwiększa się napięcie mięśniowe przy długotrwałym stresie: pojawiają się bóle kręgosłupa
  • Podwzgórze uwalnia hormony stresu początkowo: wyostrzają pamięć przy długotrwałym stresie: osłabiają pamięć; powodują zanik neuronów; pojawia się ból głowy, podenerwowanie, depresja i zaburzenia snu
  • Spada ilość białych krwinek przy długotrwałym stresie: zostaje zakłócone funkcjonowanie układu odpornościowego, rośnie ryzyko infekcji
  • Wzrasta częstotliwość i siła skurczów serca przy długotrwałym stresie:  może dojść do powiększenia mięśnia sercowego i jego niewydolności
  • Rośnie ciśnienie krwi przy długotrwałym stresie:  wzrasta ryzyko rozwoju nadciśnienia i w konsekwencji zawału serca oraz udaru mózgu